Magdalena Paluch o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako siódma odpowiedziała Magdalena Paluch –  pomysłodawczyni i koordynatorka Festiwalu Grozy KFASON, który odbywa się w Krakowie, a także twórczyni portalu Grozownia, redaktorka literacka, bibliotekarka i miłośniczka horroru (oraz innych gatunków). Inicjatorka akcji #grozajestkobietą, której celem jest pokazanie czytelnikowi, że kobiety też piszą horrory.

Magdalena jako pierwsza napisała na podstawie pytań pomocniczych własny tekst – oto on:

Będąc małym bąkiem, który bardzo często spędzał czas wolny w osiedlowej bibliotece (nie było go tak dużo, bo jednak zwykle popołudniami, tuż po szkole, trenowałam szermierkę), uświadomiono mi, że istnieje Święta Trójca Pisarzy Grozy, a należeli do niej: Stephen King, Dean Koontz oraz Graham Masterton (kolejność przypadkowa). Z literaturą grozy jakoś zawsze było mi po drodze – przyciągała mnie do siebie najpierw dziwacznymi, acz fascynującymi jak na tamte czasy okładkami, a następnie kusiła treścią. I tak sobie podczytywałam książki tych trzech autorów („Pani Bibliotekarko, to dla mamy/sąsiadki/etc” – niepotrzebne skreślić), a trwa to po dziś dzień, poza książkami Koontza, bo jakoś w pewnym momencie przestały mi się podobać. Oczywiście groza to moja miłość i odnosi się  nie tylko do tych trzech nazwisk, ale to nie jest miejsce, aby się nad tym rozwodzić.

Nie potrafię sobie przypomnieć, którą książkę Grahama Mastertona przeczytałam jako pierwszą. Być może był to MANITOU, a może DŻINN, a może jeszcze coś innego… Na pewno kojarzę, że jako piętnastolatka jechałam na wakacje z WOJOWNIKAMI NOCY w plecaku, a totalnie rozwalił mnie RYTUAŁ tego autora. Do tej pory pamiętam skrajne emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki: fascynacja pomieszana z obrzydzeniem.

Pisząc ten tekst uświadomiłam sobie, że dawno nie sięgałam po żadną książkę Mastertona. Za dużo pracy i zajęć, za mało czasu, no i za bardzo skupiłam się na czytaniu polskiej grozy, ale jak tylko skończę czytać opowiadanka Joego Hilla, myślę, że zabiorę się albo za zbiór FESTIWAL STRACHU, albo za WIRUSA i jego kontynuację. A może to będzie ostatnio wydana u nas część cyklu o Katie Maguire…?

Katie… wiem, że to może mało oryginalne, ale to właśnie ona jest moją ukochaną bohaterką książek Mastertona. Uwielbiam tego rudzielca, uwielbiam jej cechy i uwielbiam w niej to, że jest po prostu człowiekiem i tak jak każdy z nas popełnia błędy.

A skoro już przy Katie jesteśmy… Po raz pierwszy spotkałam Grahama Mastertona podczas Targów Książki w Krakowie w 2011 roku, kiedy to, wraz z jej współtwórcami: Robertem Cichowlasem i Piotrem Pocztarkiem, promował książkę MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM. Ale wtedy skończyło się tylko na podpisie autorskiego egzemplarza. Zresztą ja nawet wtedy jeszcze nie myślałam o KFASON-ie.

Wracając do Katie… W 2017 roku, dzięki Agacie Wiśniewskiej z wydawnictwa Albatros miałam przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z Grahamem Mastertonem w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literatury APOSTROF. To właśnie podczas tego wydarzenia promowano jego najnowszą powieść z cyklu o Katie Maguire pt. POGRZEBANI. I co najlepsze – nie tylko miałam przyjemność porozmawiania z autorem, ale także byłam jego opiekunką przez cały dzień! Denerwowałam się cholernie (najgorszy był chyba ten moment, kiedy miałam Mastertona przywitać na lotnisku), a tu nagle wita się ze mną z uśmiechem starszy pan i mówi do mnie: „Wyglądasz dokładnie tak, jak na zdjęciu”.  🙂

Opowiadać mogłabym długo o tym, jak rozmawialiśmy o naszych bliskich, którzy odeszli: o jego ukochanej żonie, o mojej przyjaciółce Joannie, o tym, że lubi żurek i o tym, skąd wziął pomysł na powieść WIRUS. Śmialiśmy się jak dzieciaki, kiedy spacerując przez krakowski Rynek zabawnie skomentował (po polsku!!!) dwie mocno otyłe Angielki czy kiedy opowiadał swoje żarty. Zapamiętałam Mastertona jako starszego pana z dużym poczuciem humoru, traktującego drugiego człowieka z szacunkiem, bez wywyższania się tylko dlatego, że jest światowej sławy autorem grozy.

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała możliwość go spotkać i z nim porozmawiać. Może na KFASON-ie? Czas pokaże… A tymczasem idę czytać jedną z książek Mastertona 🙂 Zgadniecie, którą?

Graham Masterton i Magdalena Paluch

Michał Stonawski o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako szósty na pytania odpowiedział Michał Stonawski – krakowski pisarz,  game designer i publicysta. Opublikował około pięćdziesiąt opowiadań. W roku 2017 światło dzienne ujrzała książka „Mapa Cieni”, której jest pomysłodawcą i współautorem. W 2020 roku nakładem wyd. Znak Horyzont wydana została książka „Paranormalne: prawdziwe historie nawiedzeń”, która okazała się bestsellerem. Współorganizator konwentów i wydarzeń literackich o tematyce fantastyki i horroru.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

MANITOU, oczywiście. Mogłem mieć jakoś 12-13 lat – podbierałem tacie fantastykę z półki (ostatecznie większość jego książek mam dziś ja), no i natknąłem się na MANITOU. Nie wiedziałem wtedy za dużo o horrorach – a jeśli już, to się ich bałem, znacznie bardziej ciekawiła mnie fantastyka naukowa lat 60-80., fantasy. No i wtedy pojawił się Masterton i pokazał mi horror.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość, a jeśli tak, to jaki?

Nigdy się świadomie twórczością Grahama nie inspirowałem, ale to właśnie dzięki niemu poznałem gatunek.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Ja w ogóle rzadko wracam do przeczytanych książek – muszą to być pozycje, które wiążą się z jakimiś emocjami, do których wracam z sentymentu i… tak, zgadliście, MANITOU jest jedną z nich :>

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

To są w gruncie rzeczy – tak mi się wydaje – bardzo proste historie. Szybkie, mające klimat i dające odpowiedniego „kopa”. Masterton pisze tak, że każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie – mocny, wyrazisty horror. A jeśli chodzi o jego sukces w Polsce, to powiedziałbym, że może też tu się nakładać i to, że autor Polskę bardzo lubi (a Polacy lubią, kiedy ktoś z zagranicy ich lubi), oraz sam Masterton wydawał u nas również poradniki erotyczne – jego nazwisko więc było szerzej znane.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Czy będę monotematyczny, jeśli powiem, że lubię Harry’ego Erskine’a?

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Tak – i będzie to Krakon z 2013 roku. Moje pierwsze (i do tej pory jedyne) spotkanie z Grahamem Mastertonem na żywo. Wiele osób zapamiętało tamte wydarzenia w bardzo zły sposób; pojawiła się informacja, że autorowi grożono wtedy przemocą – ja sam współorganizowałem tamten konwent i zaprosiłem Grahama do Polski i dla mnie – szczyla, który dopiero zaczynał pisać horror – było to wielkie wydarzenie, móc poznać jednego z ważniejszych w moim życiu pisarzy, a nawet zamienić z nim parę słów. Dużo się od tamtej chwili zmieniło w moim życiu, ale tamto spotkanie zapamiętam na całe życie.

Michał Stonawski

Sebastian Sokołowski o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako piąty na pytania odpowiedział Sebastian Sokołowski – twórca bloga Okiem na Horror, redaktor naczelny magazynu OkoLica Strachu i założyciel wydawnictwa Phantom Books, które kultywuje tradycję wydawania horrorów zapoczątkowaną przez legendarny już Phantom Press.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Oczywiście, że pamiętam. Takich momentów w życiu się nie zapomina, szczególnie, gdy ma się piętnaście lat i książki o Indianach już przestają bawić. To było jesienią, w Koszalinie, w 1990 roku. Pojechałem z mamą do okulisty i wracając na PKS, w księgarni za szybą zobaczyłem MANITOU, a ponieważ w mojej kolekcji hororów były już dwie książki Jamesa Herberta, to postanowiłem mieć i tą. Pogoda była masakryczna, nie miała nic wspólnego z polską złotą jesienią, ale pamiętam ten dzień dokładnie, pomimo, że minęło ponad 30 lat.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją działalność, a jeśli tak, to jaki?

Nie jestem twórcą, więc ciężko pisać o jakimś artystycznym wpływie. Z pewnością Masterton ukierunkował na długie lata moje zainteresowania literackie. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku  eksplozja literatury z Zachodu nie mnie jednemu przewróciła w głowie. To było tak wyjątkowe, nowe i ważne (tak wtedy myślałem), że na mojej półce z książkami horrory stały dodatkowo zabezpieczone foliowymi okładkami, jak w bibliotece. To było prawdziwe wariactwo. Zresztą mam je wszystkie do dzisiaj.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

W ogólnym braku czasu na czytanie staram się i dzisiaj w miarę regularnie czytać książki Grahama, chociaż nie ukrywam, że jest ciężko. Cały czas w planach jest dokończenie serii o Katie Maguire, na swoją kolej czeka też ostatni horror wydany przez Rebis. Zresztą zaległości znalazłoby się więcej. Czy wracam? Chciałbym! Jeżeli już mi się udaje, to wyszukuję moje ulubione sceny z MANITOU, WYKLĘTEGO czy RYTUAŁU. Obiecałem sobie, że wrócę na pewno do DRAPIEŻCÓW – to według mnie najlepsza książka Brytyjczyka.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Nie mam pojęcia (śmiech). Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Brałem jego twórczość całymi garściami, to, co wychodziło, trafiało do mnie bez żadnego filtra, czytałem wszystko. Pewnie nie potrzeba tutaj jakiegoś magicznego przepisu na sukces. Graham to Graham i już.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Oczywiście, zarówno całe powieści, opowiadania, jak i poszczególne sceny. Wspomnę kilka, które szczególnie wryły mi się w pamięć. Scena finałowa i ta z kobietą przewieszoną na żyrandolu w WYKLĘTYM, jedno z opowiadań gdzie do spotęgowania doznań erotycznych należało wpuścić żuka do cewki moczowej (SKARABEUSZ Z JAJOUKI w antologii CZTERNAŚCIE OBLICZY STRACHU (przyp. red.), cały MANITOU. Można wymieniać. Mam wiele ulubionych powieści Mastertona, zaś z tych słabszych zdecydowanie nie przypadł mi do gustu SFINKS czy DŻINN.

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Od dobrych kilku lat prowadzę blog Okiem na Horror, teraz wydaję książki w Phantom Books. Miałem przyjemność przeprowadzić wywiady z Mastertonem, publikować jego opowiadania i spotkać się z nim podczas festiwalu Apostrof w Szczecinie, a nawet poprowadzić spotkanie autorskie. To chyba moje „najcieplejsze” wspomnienie, bo w końcu po grubo kilkunastu latach udało się mi z nim w końcu spotkać. To było cudowne spotkanie, chociaż był nieziemsko zmęczony po podróży, ale chyba uparł się, że tego nie pokaże (śmiech). Mam tą przyjemność, że pisze do mnie czasami i proponuje opowiadania do publikacji. Ja oczywiście chętnie korzystam – ostatnio w OkoLicy Strachu wydaliśmy opowiadanie Grahama i Dawn Harris MUSZTARDA PO OBIEDZIE. To fantastyczny pisarz.

Graham Masterton i Sebastian Sokołowski

Rzeczywistość dogoniła horror… zwały tłuszczu w kanałach pod Londynem

Jak wiemy, niektóre z pomysłów Grahama opisanych w jego książkach, prędzej czy później się spełniają…
Władze Thames Water ogłosiły, że sprzątnęły z kanałów pod Londynem górę tłuszczu o wielkości małego domu, która pachniała jak „gnijące toalety na koncertach i zgniłe mięso”.  Poniżej zdjęcie obrazujące likwidację zwałów tłuszczu przy pomocy strumieni wody pod dużym ciśnieniem.
To właśnie z czegoś takiego wyłaziły potworności w DZIECIACH ZAPOMNIANYCH PRZEZ BOGA!
Góry tłuszczu w kanałach pod Londynem

Wywiad z Grahamem Mastertonem w formie podcastu

Zapraszam do odsłuchania wywiadu z Grahamem Mastertonem w formie podcastu Bloody Good Reads w języku angielskim. Rozmowę przeprowadził Mark Goddard, a odsłuchacie ją pod poniższym linkiem:

https://www.buzzsprout.com/1154732/7883857-blood-good-reads-chapter-18-graham-masterton?fbclid=IwAR2CQUADfUYuS-WJjwH4EAgVVxCe6roOSJUyLMwz2IQs1ntF_dW7ELEYuvg

Podcast trwa prawie godzinę. Oprócz rozmów o najnowszych powieściach, między innymi o DZIECIACH ZAPOMNIANYCH PRZEZ BOGA, panowie cofnęli się do początków, aby ustalić w jakich okolicznościach Masterton zainteresował się horrorem i zaczął tworzyć w obrębie tego gatunku.

Tomasz Siwiec o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako czwarty na naszą prośbę odpowiedział Tomasz Siwiec – pisarz z Suchej Beskidzkiej, znany też pod pseudonimem MordumX. Tworzy nie tylko w obrębie grozy i horroru, ale czuje się dobrze też w innych gatunkach. Specjalizuje się w animal horrorze, o czym świadczą m.in. jego powieści WATAHA, SKORKI, MUCHY czy MORDERCZE KACZKI. Twórca wydawnictwa HORROR MASAKRA.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Jedną z pierwszych przeczytanych książek mistrza były DEMONY NORMANDII.  Zauważyłem ją w miejscowej bibliotece. Moje oko przyciągnęła okładka, a konkretnie demon, który uśmiechał się z niej. Pamiętam to dobrze, bo ten sam demon zdobił jedną z okładek pewnej metalowej kapeli, której wówczas słuchałem. Opowieść ta oczarowała mnie do tego stopnia, że natychmiast zacząłem poszukiwać kolejnych książek Mastertona. Do dziś mam ogromny sentyment do DEMONÓW NORMANDII, ponieważ to chyba najbardziej pulpowa opowieść tego autora, a jak powszechnie wiadomo, uwielbiam ten klimat.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość, a jeśli tak, to jaki?

Tak, ogromny. Jeszcze zanim ukazała się książka MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM starałem się wyszukiwać wszystkie wypowiedzi Grahama, które znajdowały się głównie w sieci. Jednak o samym pisaniu autor mówił niewiele. Wszystko zmieniło się, kiedy przeczytałem wcześniej wymienioną książkę. To właśnie tam wyczytałem o wszystkich szczegółach dotyczących pracy mistrza. Nie ukrywam, że przez jakiś czas była moją biblią, z którą się nie rozstawałem i pisząc, starałem się trzymać wskazówek, o których wspominał pisarz. W szczególności tyczyło się to pisania krótkich tekstów. Do dziś uważam, że nie ma lepszego autora opowiadań grozy/horroru od Grahama Mastertona. Wszystkie jego zbiory to absolutne arcydzieła.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Oczywiście, że tak! Jestem nałogowym zbieraczem wszystkich książkowych horrorów, od klasyki po nowości. Zdarza mi się wracać do starszych książek Grahama Mastertona i zazwyczaj są to właśnie zbiory opowiadań. Ostatnio odświeżałem sobie OKRUCHY STRACHU i podobały mi się jeszcze bardziej, niż za pierwszym razem!

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Na pewno to, że jest bardzo sympatycznym i otwartym człowiekiem. Kilka lat temu miałem przyjemność uścisnąć mu rękę na Targach Książki w Krakowie i zauważyłem, że bije od niego po prostu normalność. Z całą pewnością nie jest nadętym bufonem, a dziś to autorom pokroju Grahama Mastertona się to niestety zdarza. Ponadto jego opowieści dotykają problemów, z którymi każdy z nas zmaga się na co dzień. To sprawia, że ten autor robi się nam bliższy. Potrafi poruszyć, przestraszyć i zaciekawić, a to cholernie trudna sztuka.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Może odpowiem tak: wszystkie te sceny, które są najbardziej kontrowersyjne. ERYK PASZTET (zbiór opowiadań DWA TYGODNIE STRACHU – Prima, 1995 – przyp. red.) rządzi! Uwielbiam także DANIE DLA ŚWINI (ten sam zbiór – przyp. red.). Akurat to opowiadanie bardzo zapadło mi w pamięć i za każdym razem, kiedy widzę jakieś maszyny rozdrabniające, mam przed oczami sceny z tego tekstu. Spore wrażenie zrobiło na mnie także opowiadanie opublikowane w Gorefikacjach III – NAJWIĘKSZY DAR. Też nieźle ryje banię.

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Wspomniane wcześniej Targi Książki w Krakowie. Niestety nie pamiętam, który to był rok (2011 – przyp. red.), ale Graham Masterton podpisywał wówczas książkę MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM. Byłem ogromnie podekscytowany, bo po raz pierwszy miałem możliwość zobaczenia na żywo mojego ulubionego wówczas autora horrorów. Z tego co sobie przypominam, to poznałem tam wówczas Piotra Pocztarka oraz Roberta Cichowlasa, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Chciałbym jeszcze dodać, że jest to jeden z niewielu autorów, na którego książki czy choćby opowiadania czekam zawsze z niecierpliwością.

Tomasz Siwiec

Graham ukończył nowy horror! Znamy szczegóły fabuły THE SHADOW PEOPLE!

W ostatni wtorek Graham Masterton ukończył pracę nad nowym horrorem. THE SHADOW PEOPLE (LUDZIE CIENIA) to trzecia część cyklu o detektywach Jamili Patel i Jerrym Pardoe, czyli kontynuacja WIRUSA i DZIECI ZAPOMNIANYCH PRZEZ BOGA.  Poniżej prezentujemy okładkę zagranicznego wydania, które ukaże się 2 grudnia, a także szczegółowy zarys fabuły najnowszej powieści.

UWAGA!!  Dalsza część tekstu zawiera SPOILERY fabuły THE SHADOW PEOPLE. Czytacie na własną odpowiedzialność 🙂

Detektyw sierżant Jamila Patel i detektyw Jerry Pardoe cieszą się w policji metropolitalnej niechętnie zyskaną reputacją z powodu swoich umiejętności zajmowania się dziwnymi sprawami, o najwyraźniej ponadnaturalnym charakterze.

Bohaterowie zostają zwołani po raz kolejny, kiedy w piwnicy opuszczonej fabryki dywanów w Londynie zostaje znalezionych trzynaście ciał… rozczłonkowanych i upieczonych, prawdopodobnie w celu konsumpcji. Tuż obok piwnicy odnaleziony zostaje opuszczony tunel metra, a w nim malunki dziwnego boga z głową kozła, co może wskazywać na działalność jakiegoś kultu religijnego.

Coraz więcej osób zostaje porwanych, zamordowanych i poddanych aktom kanibalizmu. Coś, co wyglądało na niewielką sektę funkcjonującą w Lambeth, zaczyna rozprzestrzeniać się jak wirus po całym Londynie. Do Patel i Pardoe docierają zeznania świadków, którzy na własne oczy widzieli dzikusów szwędających się nocą po ulicach, napadających na niewinne osoby i uprowadzających nieprzytomne ofiary w nieznanym kierunku.

W końcu udaje im się rozszyfrować pochodzenie sekty. Zaczęło się od grupki bezdomnych kobiet i mężczyzn przebywających w opuszczonym hotelu, dowodzonej przez autorytatywną kobietę każącą nazywać się Hedda. Dziewczyna Pardoe zostaje porwana przez sektę, a on próbuje dostać się do hotelu, by ją uratować.

W piwnicach znajduje niewybuch jeszcze z czasów niemieckich nalotów na Wielką Brytanię. Podobnie jak inne bomby, ta nigdy nie została odnaleziona, dopóki nie zawłaszczyli jej bezdomni.

W bombie znajdują się szklane próbówki z bursztynową cieczą. Została opracowana przez niemieckich naukowców, którzy przeprowadzili setki eksperymentów na więźniach w obozach koncentracyjnych. Jej działanie miało cofnąć ludzki mózg do czasów Epoki Kamienia. Chodziło o zredukowanie ludności Wielkiej Brytanii do posłusznych prymitywów, nie potrafiących zrozumieć tego, co uchodziło wtedy za nowoczesną technologię.

Patel i Pardoe muszą stawić czoła grupie bezdomnych z prymitywnymi umysłami. Ale to nie koniec. Muszą zmierzyć się też z bogiem z głową kozła, którego czczą okrutni kanibale.

Okładka powieści The Shadow People

 

 

Monika Fudali o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako trzecia swoje zgłoszenie podesłała Monika Fudali – krakowska pisarka, autora między innymi opowiadań z gatunku grozy oraz fantastyki. Zadebiutowała dreszczowcem pt. KUMULACJA CIERPIEŃ.

Pamiętasz kiedy sięgnęłaś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Miałam około czternastu lat, kiedy moja starsza siostra, posiadająca wszystkie książki Mastertona, pozwoliła mi przeczytać MANITOU. Bardzo mi się podobała i do tej pory to mój ulubiony tytuł. Kilka lat później, na pchlim targu za 2 złote kupiłam to samo wydanie z 1989 roku i Graham podpisał mi je w 2017.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość, a jeśli tak, to jaki?

Kiedyś pisałam tylko fantastykę, jednak pewien konkurs wymagał użycia w opowiadaniu gatunku horroru i postanowiłam spróbować. Zaczęłam pisać i coś we mnie drgnęło. Nie skończyło się na jednym opowiadaniu, ba, nawet debiutowałam owym konkursowym dziełem, wydając książkę pt. KUMULACJA CIERPIEŃ. Pamiętam, że w trakcie prac miałam z tyłu głowy, że to się da napisać, skoro Graham umie, to ja też dam radę. Zawsze podobało mi się osadzenie wydarzeń we współczesności, jak to ma w zwyczaju Mistrz. Dlatego moja historia też trzyma się mocno realiów, oczywiście z wyłączeniem strefy paranormalnej 🙂 Dzięki temu, w 2020 roku wydałam tomik horrorów zawierający mój debiut.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Czytam. Muszę przyznać, że dopiero kończę przygodę ze wszystkimi horrorami Mistrza. Dawkowałam sobie jego dzieła, a że dużo czytam, to nie było to trudne zadanie. Lubię wracać do MANITOU i DEMONÓW NORMANDII. Te książki mają w sobie coś takiego, że mi się nie nudzą.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Obsadzanie fabuły w „dzisiejszych” czasach i wrzucanie “zła” z dalekiej przeszłości, w jakiejkolwiek formie. Ten zabieg zbliża czytelnika do bohatera, przez co ten staje się bardziej wiarygodny. Także objętość książek jest bardzo przystępna. Nie za długa, nie za krótka. To ma znaczenie na rynku.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Z bohaterów to chyba Śpiewająca Skała z MANITOU, mam słabość do Indian (śmiech).  Mam też w głowie wizję tego czołgu z DEMONÓW NORMANDII oraz tego koszmarnego krzesła z DZIEDZICTWA.

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Na pierwszym spotkaniu z Grahamem tak się zestresowałam, że zapomniałam języka w gębie i z nim nawet nie pogadałam. Przy kolejnej okazji było już lepiej i pomimo ponaglającej kolejki fanów, mogłam z nim zamienić kilka słów. Potem wzięłam się na odwagę i napisałam do niego wiadomość na Facebooku, w sprawie słuszności znalezienia się MANITOU w rankingu stu najlepszych horrorów wszechczasów. Tak zaczęła się nasza znajomość. Zaczęliśmy rozmawiać o pisaniu i moich perypetiach z wydawnictwem. Obiecaliśmy sobie, że spotkamy się na piwie przy jego kolejnej wizycie w Polsce.

Nasze trzecie spotkanie było nader zabawne. Przed jego panelem na konwencie, sama miałam swoje spotkanie autorskie z niebotyczną liczbą czterech osób na sali (ale i tak było warto). Właśnie rozdawałam całe cztery autografy, kiedy wparował tłum i sam Graham. Pomachał do mnie i powiedział, że poczeka. Skończyłam i usiadłam na widowni, co z perspektywy osoby trzeciej musiało być przekomiczne. Po wszystkim spotkaliśmy się na piwie i spędziliśmy z organizatorami przemiły wieczór. Do tej pory piszemy do siebie, a Graham jest moją podporą w wiarę, że kiedyś jakiś wydawca mnie dostrzeże. Z takim wsparciem pozostaje mi tylko pisać 🙂

Monika Fudali i Graham Masterton

Robert Cichowlas o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy rozpoznawalne osoby związane w ten czy inny sposób ze światem polskiej grozy, by podzieliły się swoimi wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako drugi swoje odpowiedzi podesłał człowiek, którego w cyklu nie mogło zabraknąć – Robert Cichowlas – pisarz specjalizujący się w horrorze, autor powieści i zbiorów opowiadań, a także redaktor, publicysta i recenzent, od wielu lat związany z wydawnictwem Replika. Współautor książki MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM (wyd. Albatros 2011). Jego obecność ma również wymiar symboliczny – to on zainicjował pierwszy blog o twórczości Grahama Mastertona, który z czasem stał się jego oficjalną polską stroną internetową.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Jasne, że pamiętam. To było pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a tą książką był WYKLĘTY. To do dziś jedna z moich absolutnie ulubionych powieści z gatunku horroru. Przeczytałem ją ładnych parę razy.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość/działalność, a jeśli tak, to jaki?

Dzięki książkom Mastertona zacząłem w ogóle pisać. Sądzę, że gdyby nie on, nie zainteresowałbym się tworzeniem własnych strasznych opowieści. Albo stałoby się to dużo później. Wiele mu zawdzięczam. Był i jest moim idolem, numerem jeden jeśli chodzi o literacki horror.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Czytam. Nawet teraz mam na tapecie DZIECI ZAPOMNIANE PRZEZ BOGA – po świetnym WIRUSIE nie było opcji, aby po tę powieść nie sięgnąć. W ostatnich latach do starszych tytułów Grahama nie powracam, gdyż nie mam na to niestety czasu, ale generalnie bardzo wiele jego książek przeczytałem przynajmniej dwa razy.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Facet potrafi pisać o wszystkim z taką lekkością, że to się po prostu wyśmienicie czyta. Nie lubię dłużyzn, przesadnego moralizatorstwa i pisania dla samego pisania – z czym mamy do czynienia w większości wydanych ostatnio książek Stephena Kinga. Horror w moim odczuciu to gatunek, który ma służyć dobrej rozrywce, wciągnąć od pierwszych stron i intrygować przez większość czasu, a książki Mastertona sprawdzają się pod tym względem idealnie.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Mam wielu ulubionych bohaterów książek Mastertona. John Trenton z WYKLĘTEGO, Jim Rook z serii ROOK, oczywiście Harry Erskine, Jack Reed z ZAKLĘTYCH i David z DRAPIEŻCÓW to nazwiska, które z miejsca przychodzą mi do głowy. Właściwie lubię większość bohaterów wykreowanych przez Mastertona. To jeszcze jeden dar tego pisarza – potrafi tworzyć postacie z krwi i kości.

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent, przedmiot?

Przyjaźnię się z Grahamem Mastertonem od wielu lat. Spotkaliśmy się masę razy, nie tylko stricte na spotkaniach autorskich, ale też prywatnie i mam sporo wspomnień w związku tym. Nigdy nie zapomnę jednego z naszych spacerów – to chyba było w Krakowie – kiedy zachciało mi się skorzystać z toalety, ale jako że żadnej w pobliżu nie było, to oddaliłem się nieco i stanąłem gdzieś pod jakimś krzakiem… Graham nie mógł uwierzyć, że można odlać się pod drzewem. On bardzo stawia na kulturę – osobistą i w ogóle.

Pamiętam też jak w jednej knajpie gadaliśmy o jedzeniu, a ja zamiast „chicken in the kitchen” palnąłem „Kitchen in the chicken” i zaaferowany rozmową stale to powtarzałem, jak jakiś kompletny wariat.

Pamiętam jak kiedyś w Warszawie na szybko chciałem mu kupić polską wódkę, ale akurat nie miałem przy sobie za dużo pieniędzy i kupiłem mu Starogardzką. Miałem niezły ubaw, jak napisał potem gdzieś, że dostał flaszkę wódki naprawdę wysokiej klasy!

Nigdy też nie zapomnę spotkania autorskiego z Grahamem i Piotrkiem Pocztarkiem, kiedy to promowaliśmy książkę „Masterton. Opowiadania. Twarzą w twarz z pisarzem”. Przyszło chyba z trzysta osób. Jak zobaczyłem tę kolejkę, to zdębiałem i pierwsze, co pomyślałem, to że nie wyjdziemy stamtąd przez trzy dni. Już nigdy potem na żadne „moje” spotkanie autorskie nie przyszło tyle osób! 🙂

Graham Masterton i Robert Cichowlas

Kazimierz Kyrcz jr. o Mastertonie – inaugurujemy nowy cykl artykułów

Na oficjalnej polskiej stronie Grahama Mastertona inaugurujemy nowy cykl o bardziej publicystycznym charakterze. Pomysł na niego zrodził się, ponieważ powieści Brytyjczyka na przestrzeni kilku dekad miały nieoceniony wpływ na wiele osób nie tylko na świecie, ale również, a może przede wszystkim – w Polsce. Wychowały całe pokolenia twórców, były ważne dla wielu pisarzy, wydawców, czy propagatorów horrorów intensywnie udzielających się w tzw. fandomie. Te osoby są dziś znane, a przynajmniej rozpoznawalne i aktywnie działają – piszą i wydają książki, zbiory opowiadań, magazyny, organizują konwenty, prowadzą spotkania z czytelnikami, założyli własne wydawnictwa. Wszystkie mają coś wspólnego – czytały i pokochały książki Mastertona, a w niektórych przypadkach to właśnie one ich zainspirowały, natchnęły czy po prostu przez lata im towarzyszyły. Zaprosiliśmy te osoby do współpracy – poprosiliśmy je, by podzieliły się swoimi wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako pierwszy na naszą prośbę zareagował Kazimierz Kyrcz jr. – autor kryminałów, powieści z gatunku fantastyki oraz horroru, poeta, muzyk oraz recenzent, a również, co ciekawe, policjant. Jego najnowsza powieść MĘŻCZYŹNI W POTRZASKU ukazała się w listopadzie nakładem HarperCollins Polska i powinna przypaść do gustu wszystkim miłośnikom książkowej grozy.

PP: Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

KKjr.: Doskonale pamiętam mój pierwszy raz z Mastertonem. To był zbiór opowiadań STRACH MA WIELE TWARZY (znany też jako UCIEC PRZED KOSZMAREM – przyp. red.), który pożyczył mi kumpel z kapeli. Ta książka wywołała we mnie niesmak, ale i podziw dla literackich umiejętności Grahama. A także dla jego odwagi, bo by tworzyć takie historie trzeba być prawdziwym twardzielem… Co ciekawe, wśród obrzydlistwa i przemocy znalazło się także miejsce dla liryki wysokiej próby. Po tej jednej książce przekonałem się, że jej autor posiada rzadko spotykaną wśród twórców cechę: jest kompletnie nieprzewidywalny.

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość, a jeśli tak, to jaki?

Myślę, że otworzył mi oczy na rolę seksu w grozie. Nie ma co się czarować – miłość fizyczna potrafi wznieść człowieka do samego nieba, ale także strącić do najczarniejszych piekielnych czeluści…
Z kolei opowiadanie SEKRETNA KSIĘGA SHIH TAN zainspirowała mnie do napisania opowiadania zatytułowanego V, o świecie, w którym na porządku dziennym są potrawy z ludzi, a zdziwienie wywołuje restaurator, który od ludziny ucieka.

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści?

Ostatnio, co przyznaję ze wstydem, w ogóle bardzo mało czytam, a jeśli już to głównie thrillery i czarne kryminały, które od jakiegoś czasu dają mi najwięcej czytelniczej frajdy. Ale – zabawny zbieg okoliczności – kilka dni temu wpadła mi w rękę jedna z powieści z Katie Maguire i myślę, że zabiorę się za nią gdy tylko skończę PRZEKLĘTY BRZEG Petera Temple.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Masterton zastosował pewną taktykę, nazwijmy ją, bo ja wiem… Szybkostrzelnością? Rok w rok publikował po kilka tytułów, co pomogło mu zdobyć rzeszę oddanych fanów. Poza tym nie stronił od spotkań z czytelnikami, ujmując wielu z nich swoim, jakby to powiedzieć, żeby nie zostać mylnie zrozumianym…? Urokiem osobistym.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Jest ich sporo. Teraz przychodzi mi na myśl scena samobójstwa bohatera, który powiesił się w szybie windy (opowiadanie DUSZĄCA KATE w antologii UCIEC PRZED KOSZMAREM/STRACH MA WIELE TWARZY – przyp. red.), przejmująco smutny ŻAL (ten sam zbiór – przyp. red.), no i oczywiście hipnotyzująca – scena po scenie – POSOCZNICA (zbiór FESTIWAL STRACHU – przyp. red.).

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Najfajniejszym moim wspomnieniem związanym z Grahamem jest zamieszanie, jakie wywołał na jednym z konwentów, jakoby próbując poderwać dziewczynę, która miała się nim opiekować… Dziewczyna była mega oburzona, choć słuchając jej opowieści kompletnie nie łapałem, o co… Zaproszenie na kawę jest przestępstwem? Jeśli tak, to ja przepraszam.

Kazimierz Kyrcz jr.

Graham Masterton o sobie

Poniżej znajdziecie link do artykułu w języku angielskim, w którym Graham Masterton odpowiada na kilka pytań w ramach cyklu „Putting Authors in the Picture”, opracowywanego przez portal www.lovereading.co.uk.

Graham opowiada między innymi o ulubionej okładce swojego horroru, pamiętnych eventach książkowych czy miejscach, które go inspirowały. W artykule znalazło się też miejsce dla Polski i prowadzonego na jej terenie konkursu dla osadzonych w zakładach karnych W WIĘZIENIU  PISANE.

Miłej lektury:

https://www.lovereading.co.uk/blog/putting-authors-in-the-picture-28-graham-masterton-8412

DZIECI ZAPOMNIANE PRZEZ BOGA nominowane w plebiscycie KSIĄŻKA ROKU 2020!

DZIECI ZAPOMNIANE PRZEZ BOGA, jedna z najnowszych powieści grozy Grahama Mastertona, został nominowany w kategorii HORROR w plebiscycie KSIĄŻKA ROKU 2020, organizowanym przez portal Lubimyczytac.pl.

Nominacja w kategorii HORROR – książka roku 2020

Zagłosować na DZIECI ZAPOMNIANE PRZEZ BOGA możecie do końca lutego, pod poniższym linkiem:

https://lubimyczytac.pl/plebiscyt/kategoria/104/horror

Okładka książki DZIECI ZAPOMNIANE PRZEZ BOGA