Nowe opowiadanie Grahama w polskiej antologii!

Nowe opowiadanie Grahama zatytułowane A PORTRAIT OF KASIA (PORTRET KASI) zostanie opublikowane w Polsce w planowanej na jesień antologii wydawnictwa Phantom Books.

Opowiadanie będzie miało polski akcent: dojdzie w nim do wirtualnego spotkania (poprzez Facebooka) brytyjskiego artysty i polskiej bibliotekarki, którzy po wymianie maili zakochują się i fantazjują o sobie, chociaż nigdy nie widzieli się na żywo. Co więcej, opowieść ta będzie oparta na prawdziwej historii.

A PORTRAIT OF KASIA trafi też do nowego zbioru opowiadań (nareszcie!), który Graham planuje wydać w Wielkiej Brytanii i USA w 2022 roku.

 

FESTIWAL STRACHU w audiobooku!

Kolejna książka Grahama Mastertona z końcem czerwca zostanie udostępniona w formie audiobooka dzięki Audiotece. Tym razem padło na zbiór opowiadań FESTIWAL STRACHU – w mojej skromnej opinii chyba najlepszy z dotychczas wydanych.

Okładkę audiobooka prezentujemy poniżej. Opowiadania przeczyta dla słuchaczy Janusz Zadura. Przypomnijmy, że aktualnie w ofercie Audioteki znajdują się też powieści Mastertona: DZIECKO CIEMNOŚCI, ZWIERCIADŁO PIEKIEŁ, GŁÓD i ANIOŁOWIE CHAOSU, a także te wchodzące w skład cyklu o Katie Maguire: BIAŁE KOŚCI, UPADŁE ANIOŁY, CZERWONE ŚWIATŁO HAŃBY, UZNANI ZA ZMARŁYCH, SIOSTRY KRWI, POGRZEBANI, MARTWI ZA ŻYCIA i TAŃCZĄCE MARTWE DZIEWCZYNKI.

Ceny audiobooków na podstawie książek Mastertona wahają się w Audiotece w przedziale 29,90 – 49,90 zł.

Okładka audiobooka FESTIWAL STRACHU

Wznowienie SUSZY 13 lipca w Rebisie!

Już 13 lipca Dom Wydawniczy Rebis wyda wznowienie SUSZY – katastroficznego thrillera Grahama Mastertona z 2014 roku. Wcześniej książka wydana została przez Wydawnictwo Albatros. Przekład pozostanie taki sam – a jest to tłumaczenie Wiesława Marcysiaka.

To nie koniec niespodzianek, jakie dla fanów Grahama przygotował Rebis, ale na ujawnienie szczegółów musimy jeszcze trochę poczekać.

Poniżej okładka oraz opis wznowienia SUSZY:

Okładka wznowienia powieści SUSZA

Przerażająca wizja świata bez wody

San Bernardino w Kalifornii dotyka susza w samym środku wyjątkowo upalnego lata. Skorumpowani politycy cynicznie wykorzystują sytuację dla własnych celów i odcinają wodę najuboższym dzielnicom, w których mieszkają podopieczni Martina Makepeace’a (byłego żołnierza marines, a obecnie pracownika opieki społecznej). W mieście wybuchają zamieszki, których policja nie jest w stanie opanować. Na dodatek córka Martina jest bardzo chora, a jego syn zostaje niesłusznie aresztowany za gwałt i zabójstwo. Martin nie ma wyboru i musi uciec się do drastycznych środków, żeby ratować swoją rodzinę.

Graham Masterton pracował jako reporter i redaktor w czasopismach „Mayfair” i „Penthouse”. W roku 1976 zadebiutował horrorem Manitou, który stał się światowym bestsellerem. Napisał ponad 100 książek, które przełożono na 18 języków i wydano w 27 milionach egzemplarzy. Jego powieści otrzymały wiele nagród, m.in. Edgar Allan Poe Award. Oprócz horrorów pisze thrillery, powieści historyczne, romanse i poradniki seksuologiczne.

Jacek „JacAr” Rostocki o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako szesnasty o Mastertonie w formie wywiadu z samym sobą opowiedział Jacek „JacAr” Rostocki – pisarz, autor opowiadań i wierszy.  Współpracował między innymi z Fabrica Librorum, a także z czasopismami Science Fiction, Fantasy&Horror, ZNAJ, Cegła, Nowy Detektyw. Debiutancki zbiór opowiadań wydał w 2006 roku. Współautor antologii tekstów grozy pt. SĘPY (napisanej wspólnie z Robertem Cichowlasem). Zawodowo copywriter związany z reklamą.

Bardzo lubię udzielać wywiadów, ale jakoś nikt ich ze mną ostatnio nie chce przeprowadzać. To zmusza mnie do czynów desperackich, by nie rzec histerycznych! Oto w dobie pandemicznego odosobnienia, permanentnej samotności, postanowiłem przeprowadzić wywiad sam ze sobą. Oczywiście wywiad dotyczący Grahama Mastertona.

Ja: Opowiesz jeszcze raz tę historię, jak zacząłeś zaczytywać się Mastim?

Ja: Znowu? OK, to było, jak wiesz tak, że rozstałem się z dziewczyną. Ona zabrała ze sobą różne rzeczy – kuchenkę mikrofalową, sprzęt grający, ale akurat książki zostawiła. W tym MANITOU. Wiesz, ja strasznie na nią nalatywałem, że czyta takie śmieciówki. Prawdę mówiąc, poza tym, że horror jako gatunek niezbyt mnie przekonywał, to wtedy książki Grahama były wydawane przez Amber, na papierze delikatnie mówiąc średniej klasy, w formie klejonych książeczek, które rozwalały się już przy pierwszym czytaniu. Okładki też jakoś mnie nie zachwycały. Z drugiej strony to nie zamiłowania czytelnicze mojej byłej stanowiły przyczynę rozstania, więc co mi tam! Otworzyłem MANITOU… i wpadłem. Na początek wciągnąłem cały cykl. Potem poszło dalej. Rok był wtedy jakoś tak 1992? W każdym razie jeszcze w ubiegłym wieku. [śmiech]

Ja: Czyli lubisz literaturę grozy?

Ja: Co skłoniło cię do takiej konkluzji? Prawda jest taka, że poza Mastim próbowałem jeszcze kilku autorów, ale albo mnie znudzili, albo nie zainteresowali. Niestety, na tym polu polegli mistrzowie, tacy jak King. Ale nie stronię od thrillerów. Zresztą później okazało się, że Masterton również w tym gatunku jest mistrzem. W każdym razie, dla mnie, jeśli groza to Masti. No, albo Cichowlas, ale to inna historia. [śmiech]

Ja: A filmy?

Ja: Co z nimi?

Ja: No czy lubisz horrory?

Ja: Prawdę mówiąc nie przepadam. Widzisz, na własny użytek stworzyłem sobie taką teorię, że horror w postaci pisanej i dodatkowo pisanej przez Grahama ma tę przewagę, że musisz sobie wszystko wyobrazić. W filmie wszystko ci pokazują i albo cię to śmieszy, albo obrzydza, albo boli. Dlatego preferuję strachy w głowie, a nie naoczne.

Ja: Dużo tego Mastertona przeczytałeś?

Ja: Do pewnego momentu wszystko, co było na rynku. Można powiedzieć, że czekałem pod księgarnią, z wywalonym ozorem pożerając wszystko, co tylko się ukazywało.

Pamiętam fajną akcję z ZAKLĘTYMI. Nie szła mi ta książka strasznie. Przez cztery dni przeczytałem jakieś 25 stron. No i któregoś wieczora zassało… Miałem straaaaszną noc. [śmiech]

Ja: I co, czytasz Grahama Mastertona nadal?

Ja: Od jakiegoś czasu nie czytałem, jedynie wracałem do wcześniej przeczytanych pozycji. Przykładowo całkiem niedawno powtórzyłem sobie GENIUSZA, żeby sprawdzić, czy dobrze myślę, że jest spore podobieństwo między tą powieścią a JESTEM BOGIEM z Bradleyem Cooperem.

Ja: I co?

Ja: No miałem rację, jest duża zbieżność…

Ja: Pytam raczej czy ci się podobała książka czytana ponownie?

Ja: A! Oczywiście. Bardzo fajna pozycja, zresztą już wcześniej zdarzało mi się wracać do niektórych rzeczy, szczególnie do opowiadań z DWÓCH TYGODNI STRACHU czy CZTERNASTU OBLICZY STRACHU. Lubię sprawdzać sobie, czy nadal ERYK PASZTET jest taki obrzydliwy i czy rzeczywiście kobieta z OBIEKTU SEKSUALNEGO miała tyle, hmmm, cipek. [diaboliczny śmiech]

Ja: Wykorzystujesz coś z Mastertona w swojej twórczości?

Ja: A wiesz, że tak? Kiedyś zastanawiałem się, skąd te wszystkie jego pomysły i inspiracje? Skąd wiedza o takich czy innych rytuałach, zwyczajach. No i w dobie internetu uświadomiłem sobie, że to research. Muszę przyznać, że wyszukiwanie wiedzy, informacji w necie, to fascynująca sprawa. Cała sztuka potem by sprytnie połączyć fakty z wyobraźnią. Stworzyć taki konglomerat, który czytelnikowi będzie łatwo przyjąć, bo znajdzie tam między innymi… prawdę!

Ja: Jak sądzisz, co cię uwiodło w Mastim?

Ja: Masz na myśli jego pisarstwo, mam nadzieję?

Ja: No raczej!

Ja: Wiesz co? On jest po prostu świetnym pisarzem. Doskonale pisze i konstruuje sytuacje dramatyczne. Potrafi dawkować tajemnicę i co bardzo ważne, zazwyczaj daje satysfakcjonujące rozwiązania. Fajnie balansuje nieszczęście z happy endem, nie pozostawiając czytelnika z ręką w nocniku. I wracając do pierwszego zdania – o czym by nie pisał, czy to będzie wypruwanie flaków czy nadziewanie na demonicznego fallusa, albo zwykły, skromny seks (e nie, tego chyba nie pamiętam), robi to świetnie. I to jest dla mnie niedościgły warsztat. No świetny jest i tyle.

Ja: Dzięki za poświęcony czas.

Ja: Nie ma sprawy, dla ciebie zawsze!

Jacek „JacAr” Rostocki

Wygraj portret Grahama Mastertona i wystąp w jego powieści – unikatowa aukcja charytatywna!

UWAGA!

Oto aukcja charytatywna, jakiej jeszcze nie było! Przed Wami unikatowa możliwość wylicytowania czegoś niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju: oryginalnego portretu Grahama Mastertona (jest tylko jeden taki egzemplarz na świecie!) oraz możliwości wystąpienia z imienia i nazwiska w najnowszej książce brytyjskiego mistrza grozy! Wszystko to oczywiście w pakiecie z możliwością czynienia dobra i przekazania funduszy na cele charytatywne!

Szczegóły aukcji:

1) Portret Grahama Mastertona

 

Portret Grahama Mastertona licytowany na cele charytatywne

 

Technika wykonania: akryl na podobraziu malarskim – płótno bawełniane na desce.

Autorka: Kinga Kubicz z pracowni QBEECH.com (https://qbeech.com/)

Przedmiotem aukcji jest oryginalny portret Grahama Mastertona, ręcznie malowany przez słupską artystkę Kingę Kubicz. Obraz jest podpisany, ostemplowany i posiada Certyfikat Autentyczności, który zostanie przesłany zwycięzcy. To prawdziwa gratka dla miłośników brytyjskiego pisarza!

2) Zostań bohaterem powieści Grahama Mastertona!

Dodatkowo, imię i nazwisko zwycięzcy licytacji zostanie nadane jednemu z bohaterów kolejnej książki Grahama Mastertona! (planowana premiera w 2022 roku).

Zasady licytacji:

Licytacja rozpoczyna się 1 czerwca 2021 – w Światowy Dzień Dziecka i potrwa do 15 czerwca 2021 do północy. Ma charakter otwarty, mogą więc brać w niej udział osoby z całego świata!

Cena wywoławcza tego specjalnego pakietu: 750PLN / 170EUR / 205USD / 145GBP.

 

Licytować można na 2 sposoby:

 

-poprzez facebookowego messengera fanpage’a Galerii QBEECH: https://www.facebook.com/Qbeech
-bezpośrednio kontaktując się z autorką portretu Kingą Kubicz poprzez jej profil na Facebooku (https://www.facebook.com/kinga.kubicz) lub przez SMS albo wiadomość WhatsApp do autorki: numer +48609117099.

Po zakończeniu licytacji autorka skontaktuje się ze zwycięzcą.

 

Całość środków pozyskanych z aukcji przeznaczona zostanie na wsparcie podopiecznych Hospicjum dla dzieci NADZIEJA w Toruniu (https://hospicjumnadzieja.pl/). Wpłata zostanie dokonana bezpośrednio na konto Fundacji NADZIEJA.

Fundację NADZIEJA możesz również wesprzeć niezależnie do licytacji bezpośrednio wysyłając darowiznę. Szczegóły zobaczysz na stronie:

Zachęcamy do udziału i… powodzenia! 🙂

ENGLISH VERSION:
https://www.facebook.com/Qbeech/posts/157802196361623

 

Kinga Kubicz i wykonany przez nią portret Grahama Mastertona

Carla Mori o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako piętnasta o Mastertonie opowiedziała Carla Mori – pisarka, autorka m.in. powieści KOSTUSZKA oraz KREW, POT I ŁZY. Absolwentka częstochowskiej Akademii im. Jana Długosza. Miłośniczka prozy Grahama Mastertona. Laureatka nagrody Złoty Kościej przyznawanej przez portal Kostnica. Nominowana do Nagrody im. Stefana Grabińskiego za powieść KOSTUSZKA.

Oddajemy jej głos:

Mastertona „przedstawił mi” mój mąż jeszcze przed ślubem. Łaknęłam wtedy rozprężającej lektury po miesiącach wałkowania klasyków na uczelni i Graham wpasował się jak ulał. Ciurkiem przeczytałam wtedy kilka tytułów, ale to pierwsza i na zawsze najważniejsza dla mnie powieść CIAŁO I KREW sprawiła, że przepadłam. Mam tę książkę do dzisiaj. Mocno sfatygowany egzemplarz, kiedyś-było-białe wydanie Albatrosa, po latach o tyle droższe, że z dedykacją autora. Mimo wielu podejść nigdy nie udało mi się spotkać Grahama. Kiedy podpisywał książki blisko mojego miejsca zamieszkania, siedziałam w domu z noworodkiem. Kiedy był w Krakowie, nie dałam rady urwać się z pracy. Na szczęście Madzia Paluch wystarała się dla mnie o autograf człowieka, dzięki któremu dziś mamy Carlę Mori 🙂 Jako fanka B-klasowych filmów nigdy nie zrozumiem dlaczego mamy tak niewiele ekranizacji książek Mastertona. Czekam, aż ktoś odkryje to przeoczenie. O dziwo, Brytyjczycy zupełnie Mastertona nie kojarzą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy jedna z największych księgarni w Edynburgu nie tylko nie miała ani jednej jego powieści na stanie, ale też nikt z obsługi nigdy nie słyszał tego nazwiska! Napisałam wtedy oburzona do Grahama, klnąc się na wszystkie świętości, że od dziś na zawsze bojkotuję Waterstone’a, a on obiecał mi, że jeszcze podbije rodzimy rynek. Kiedy mieszkałam w Edynburgu, niejednokrotnie spacerowałam ulicami obmyślając kolejne fabuły i myśląc nad tym, czy ON też szedł tymi samymi co ja alejkami 🙂 Teraz już raczej z rzadka sięgam po Mastertona. Odpuściłam ambicję, żeby przeczytać wszystko, co kiedykolwiek napisał, bo zdaje się płodzić szybciej i więcej niż moja wyporność czytelnicza 🙂 Niemniej wciąż mam nadzieję, że uda nam się kiedyś spotkać, a Graham na zawsze ma specjalne miejsce w moim czarnym serduszku.

 

Carla Mori

Krzysztof Maciejewski o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako czternasty na pytania o Mastertonie opowiedział Krzysztof Maciejewski – pisarz, krytyk literacki i dziennikarz. Publikował w większości czasopism fantastycznych. Wyróżniony w konkursie Gildii Horroru za krótkie opowiadanie grozy. Wydał zbiory opowiadań: OSIEM i ALBYM. W CITY 1. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY znalazło się jego opowiadanie DUCH W SKRZYNCE, a w CITY 2. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY opowiadanie BIBLIOTEKA RĄK. Jego teksty można znaleźć też w antologiach DZIEDZICTWO MANITOU (poświęconej Mastertonowi), OBLICZA GROZY, LICHO NIE ŚPI czy MROCZNE DZIEDZICTWO.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Pamiętam to doskonale, chciałoby się powiedzieć, jak dziś. Mój ogólniak był koło bazaru przy Hali Banacha. W tamtych czasach na bazarach rozkładali się często bukiniści. Kiedyś – i to był prawdziwy szok – zobaczyłem wśród wyłożonych okładek jedną, która wyróżniała się w sposób naprawdę wyjątkowy. Chodziło o grafikę i liternictwo, coś kompletnie niesamowitego. To był MANITOU. Malutka książeczka, ale ta okładka – na tle szarości i niezbyt wymyślnych czcionek – jaśniała dosłownie i przyzywała. No i przyzwała. Kupiłem i potem już nic nie było takie samo…

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość/działalność, a jeśli tak, to jaki?

Nie wiem, czy na twórczość, ale na pewno na psychikę. Bo na przykład uwielbiam Stephena Kinga, ale Masterton… naprawdę nie bierze jeńców. Może faktycznie przesunął on horyzonty, do których zmierzam w mojej twórczości?

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Oczywiście, że czytam. Mam trochę zaległości, ale lubię np. kontynuowany obecnie przez Grahama cykl o Katie Maguire. Wprawdzie to nie są horrory, ale pomysły zbrodni są zdecydowanie Mastertonowskie. Mam też w planach odświeżenie sobie kilku powieści sprzed lat – ZWIERCIADŁA PIEKIEŁ, MANITOU czy cyklu o Rooku.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Trudno mi się wypowiadać na temat światowych sukcesów pisarza, może poza dość banalnym stwierdzeniem o jego wszechstronności gatunkowej. W Polsce z całą pewnością Graham idealnie wstrzelił się w trendy rynkowe na początku lat 90. ubiegłego stulecia, czyli w czasy przez wielu apologetów horroru krytykowane, zupełnie zresztą nie wiem, dlaczego. Wydawało się wtedy, że czytelnicy wchłoną dowolnie wysoki nakład każdej książki z tego gatunku, bez względu na częstotliwość ukazywania się tytułów. Masterton miał przewagę nad rywalami – zarówno dlatego, że pisał najlepiej, jak i że trafił do Amberu, który miał najlepsze okładki – chociaż z tego, co słyszałem, Brytyjczyk nie wyszedł na tej współpracy najlepiej.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Dwie sceny chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci… Scena seksu w WYKLĘTYM, kiedy bohatera nawiedza martwa żona oraz początkowa scena CZARNEGO ANIOŁA – taka bezwzględnie okrutna. Obie były przerażające…

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Poznaliśmy się osobiście na konwencie, to było chyba w Krakowie w 2011. Wcześniej robiłem z nim wywiad mailowo… Pamiętam, że kilka lat później Graham przyjechał do Warszawy i wtedy spotkaliśmy się w cztery oczy przy okazji wywiadu, tym razem na żywo. Chyba nie wiedział wcześniej z kim ma umówione spotkanie, bo bardzo się ucieszył, gdy mnie rozpoznał. Było chyba jeszcze jakieś krótkie spotkanie na targach książki, chyba przy okazji promocji książki Twojej i Roberta (MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM – przyp. red.). Krótkie, bo pamiętam jaki tłum Was wtedy otaczał…

Graham Masterton i Krzysztof Maciejewski

Recenzja książki DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI

Graham Masterton jest niezmordowany jeśli chodzi o thrillery z Katie Maguire i chociaż zrobił sobie aktualnie krótką przerwę, wiemy już, że dzielna bohaterka powróci w kolejnych książkach. Zanim to jednak nastąpi rzućmy okiem na jedenasty już (!) tom przygód irlandzkiej nadkomisarz i sprawdźmy, z czym będzie miała do czynienia w „Do ostatniej kropli krwi”. Nie jest żadną tajemnicą, że będzie działo się całkiem sporo.

Cork zalewa fala przestępczości i nadal może się wydawać, że to najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi, a już na pewno w Irlandii. Oczywiście wszyscy, którzy czytali poprzednie tomy wiedzą, że zbrodnia jest tam na porządku dziennym, a oficerowie Garda Siochana z Anglesea Street muszą na co dzień mierzyć z samymi okropieństwami. Jednak tym razem autor zrzuca na barki Katie nie tylko wojnę dwóch brutalnych gangów, ale i podpalenie samochodu z wpływowym sędzią w środku, zamach bombowy w laboratorium farmaceutycznym czy seryjnego mordercę spychającego bogu ducha winnych przechodniów do rzeki Lee.

Część zbrodni się ze sobą łączy, inne są przypadkowe, a Masterton jak zwykle prowadzi równolegle kilka wątków, przeplatając sprawy kryminalne z aspektami obyczajowymi, ukazując wyjątkowo burzliwe życie prywatne Katie Maguire. Jeśli zastanawiacie się, ile na swoich barkach może unieść jedna osoba, bohaterka cyklu Mastertona jest odpowiedzią, że naprawdę wiele. Katie straciła już dziecko, kilku życiowych partnerów, padła ofiarą molestowania seksualnego, seksizmu i wielu innych okropieństw. Obecnie nie dość, że jest jeszcze w żałobie i szoku oraz ma na głowie wszystkie zbrodnie w Cork, to jeszcze znajduje się pod ostrzałem nieprzychylnych, szukających sensacji mediów.

Masterton do perfekcji opanował sztukę opowiadania ciekawych historii w prosty, przystępny sposób z użyciem obrazowego, pełnego trafnych porównań i opisów języka. Pomimo tego, że w tym przypadku jedenasty raz pisze z grubsza o tym samym, cały czas potrafi przykuć uwagę czytelnika i sprawić, by ten się nie nudził ani przez chwilę. Autor nie potrzebuje wyszukanych mozaikowych zagadek kryminalnych, które szokują tożsamością sprawcy na ostatniej stronie. Wybrał inny kierunek: stworzył przekonujący świat pełen żywych, wiarygodnych i charakterystycznych postaci (choć część z nich nieco za bardzo przerysował), które po prostu żyją, pracują, zakochują się i mają codzienne problemy. I wcale nie znaczy to, że książka nie potrafi zaskoczyć. Wręcz przeciwnie.

„Do ostatniej kropli krwi” to powieść dojrzała, umiejętnie prowadzona, przepełniona wciągającymi wątkami, dobrze skrojonymi dialogami i opisami, a wszystko podane jest w praktycznie idealnych proporcjach, dzięki czemu ani nie możemy się znudzić, ani bezrefleksyjnie przelecieć przez powieść. Całość przyprawiona została oczywiście szczyptą brutalności (ale wiarygodnej, nie przeszarżowanej) i odrobiną erotyki. Trudno się dziwić, skoro od zawsze były to cechy charakterystyczne dla książek Mastertona. A wszystko to na bardzo wysokim poziomie szczegółowości.

Katie Maguire to bohaterka silna, niezależna, ale i wrażliwa. Na co dzień funkcjonuje w świecie mężczyzn – głównie brutalnych, głupich i cynicznych – ale sama też nie jest nieskazitelnym ideałem. Aby móc zajrzeć we wszystkie zakamarki jej psychiki ponownie zachęcam do poznania wszystkich poprzednich przygód Katie Maguire przed sięgnięciem po „Do ostatniej kropli krwi” – bez tego sporo się straci. Koniecznie nadróbcie serię od pierwszego tomu, aby móc cieszyć się każdym rozbudowanym wątkiem i poznać tę historię od początku do końca (którego, póki co, jeszcze nie widać).  Dla mnie najnowsza odsłona serii plasuje się w czołówce tych najlepszych książek o irlandzkiej nadkomisarz.

Autor recenzji: Piotr Pocztarek
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 448
Ocena recenzenta: 9/10

Bartłomiej Paszylk o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako trzynasty o Mastertonie opowiedział Bartłomiej Paszylk – pisywał dla Horror Online, Nowej Fantastyki, Dzikiej Bandy, Czachopisma i Horrorów Świata, a obecnie tworzy głównie dla Grabarza Polskiego i na potrzeby własnej strony www.bpaszylk.com. Jest autorem m.in. LEKSYKONU FILMOWEGO HORRORU,  KSIĄŻEK ZAKAZANYCH, SŁOWNIKA GATUNKÓW I ZJAWISK FILMOWYCH oraz THE PLEASURE AND PAIN OF CULT HORROR FILMS: AN HISTORICAL SURVEY. Redagował także antologie opowiadań grozy NAJLEPSZE HORRORY A.D. 2012, CITY 1 i CITY 2. Jego książka o literaturze grozy z rozdziałem na temat MANITOU ma się pojawić na rynku jeszcze w tym roku.

Graham Masterton to jeden z tych facetów, dzięki którym zaczęła się u mnie fascynacja horrorem – od razu możemy się więc zgodzić, że wiele mu zawdzięczam. Pojawienie się na moim jastrzębskim osiedlu jego debiutanckiego horroru MANITOU wywołało gigantyczne zamieszanie: wszyscy o tej książce mówili… a nikt jej nie miał! I to wcale nie dlatego, że była jakoś strasznie droga – jej pierwszy rzut do jedynej porządnej księgarni w moim mieście po prostu błyskawicznie się wyprzedał, a na kolejny trzeba było poczekać parę tygodni; to nie były takie czasy jak dziś, kiedy z dnia na dzień uzupełniano braki na półkach. Przez cały ten czas słyszałem więc wciąż dookoła pytania: „Widziałeś tą odlotową okładkę?”, „Wiesz, że tam podobno kobiecie wyrasta demon z szyi?”, „Nie masz jakichś dojść do tej książki?”

To wszystko budowało cudowne napięcie i chyba każdy, kto interesował się książkami, poddał się wtedy atmosferze ekscytacji i wyczekiwania. Wreszcie udało się dopaść MANITOU mojemu sąsiadowi z bloku – i choć wcześniej ledwo wymienialiśmy zdawkowe „Cześć” mijając się na klatce, to horrory wydawnictwa Amber sprawiły, że w ciągu kilku następnych lat przegadaliśmy wspólnie setki godzin. On kupował „Mastertony”, a ja – powieści Jamesa Herberta. Wymienialiśmy się nimi i dyskutowaliśmy, która z nich jest najlepsza. Oczywiście miałem już wtedy za sobą wiele najprawdziwszych książkowych ekscytacji: Karolem Mayem, Wiesławem Wernicem, Juliuszem Verne’em – ale te naładowane emocjami rozmowy to było coś zupełnie nowego. Tak jakby dopiero o horrorze DAŁO SIĘ w ten sposób rozmawiać! I myślę, że coś w tym jest: bo choć w przygodowe powieści Verne’a też wnikałem bez reszty, to nie było tam tego rodzaju szokujących scen czy opisów, które chciałoby się od razu z kimś obgadać, choćby po to, żeby dowiedzieć się, jak inna osoba na nie zareagowała i co ją przeraziło najbardziej. A w przypadku tych pierwszych książek Mastertona – a potem również Herberta, Kinga, F. Paula Wilsona czy Guya N. Smitha – żeby rozpocząć gorącą dyskusję wystarczyło zerknąć na samą okładkę!

Te wczesne powieści Mastertona – MANITOU, ZEMSTA MANITOU czy WYKLĘTY – wciąż należą do moich ulubionych horrorów. Rozczarował mnie DŻINN, a potem jeszcze bardziej TENGU – ale nawet jeśli nie wszystkie książki autora trzymały poziom, to zawsze można było mieć nadzieję, że kolejna znów będzie świetna. I myślę, że to jeden z sekretów jego sukcesu: pisał tych powieści tyle, że dość łatwo przełykało się te słabsze. Dla mnie mocnymi punktami jego późniejszej twórczości były zwłaszcza zbiory opowiadań (uwielbiam na przykład FESTIWAL STRACHU) i pierwsze tomy cyklu ROOK. Nie zdążyłem się jeszcze przekonać do mastertonowych thrillerów czy powieści historycznych, ani do najnowszej serii horrorów zapoczątkowanej WIRUSEM. Z kolei jego poradniki łóżkowe czytałem jako nastolatek głównie po to, żeby pośmiać się z grubo ciosanych tłumaczeń wszystkich tych barwnych określeń części intymnych, którymi autor tak lubił sobie pożonglować. Co wcale nie znaczy, że te poradniki są bezużyteczne. Myślę, że Masterton naprawdę dobrze orientuje się w temacie, a śmiałe sceny seksu, jakie zamieszcza w swoich horrorach, to kolejna przyczyna szalonej popularności tego autora w naszym kraju. Takiej literatury po prostu wcześniej u nas brakowało.

Kiedy kilkanaście lat temu zabrałem się za przeprowadzanie wywiadów z twórcami horroru dla nieodżałowanego portalu Horror Online, Mastertona przepytałem jako jednego z pierwszych. Zaimponował mi luźnym podejściem do życia, pisarskiego fachu i do siebie samego. A przy tym zasypał mnie takimi newsami na temat nadchodzących ekranizacji swoich opowiadań i powieści, że postanowiłem podzielić się nimi również z anglojęzyczną stroną Internetu. Część wywiadu dotyczącą planowanych filmów opartych na prozie Mastertona spisałem więc po angielsku i przesłałem do Fangorii. Wkrótce potem można go było przeczytać na stronie pisma, a ja ku swojemu zdziwieniu zainkasowałem swój pierwszy amerykański czek; zdziwienie wynikało stąd, że śląc maila do Fangorii byłem pewny, że podrzucam im tekst za darmo, jak wszędzie do tej pory. Zdaje się, że były jakieś problemy z wypłaceniem tych pieniędzy w którymkolwiek z polskich banków (w przeliczeniu na złotówki było to chyba ok. 150 zł) – ale tak czy inaczej po raz pierwszy w życiu zarobiłem wtedy coś na horrorze. Dzięki Mastertonowi.

News o Mastertonie na Fangorii

Warto dodać, że informacje, które wylądowały na stronie internetowej Fangorii okazały się w znakomitej większości niespełnionymi marzeniami – i pisarza, i jego fanów, i zaangażowanych w tę sprawę twórców filmów grozy. Było tam o tym, że jeden z odcinków drugiego sezonu MISTRZÓW HORRORU oparty będzie na opowiadaniu ANTY-MIKOŁAJ i o tym, że przygotowywane są ekranizacje RYTUAŁU, WYKLĘTEGO oraz WIZERUNKU ZŁA (o tym wszystkim mówił mi w wywiadzie Masterton), a na koniec wyrażałem już zupełnie prywatną nadzieję, że skoro cykl MANITOU doczekał się właśnie czwartego tomu (KREW MANITOU), to może jakiś sprytny reżyser dostrzeże w nim wreszcie szansę na stworzenie serii horrorów w stylu KOSZMARU Z ULICY WIĄZÓW. Cóż, pomarzyć zawsze można.

Ale nawet jeśli przewidywania co do ekranizacji dzieł Mastertona zawarte w tym newsie okazały się zbyt optymistycznie, to czytelnicy Fangorii mogli przynajmniej zapoznać się ze specyficzną zachętą do obejrzenia filmu opartego na podstawie MANITOU. Cytując jednego z krytyków, Masterton przypomina tam, że „kto nie widział nagiej kobiety ostrzeliwującej laserami gulgoczącego potwora, ten nie odejdzie do grobu w pełni szczęśliwy”.

Później mój wywiad z Mastertonem w wersji anglojęzycznej trafił też – już w całości – do magazynu „Surreal”. A więc jakby było mało tego, że zarobiłem dzięki niemu pierwszą kasę za pisanie, to potem jeszcze podpięty pod jego nazwisko zadebiutowałem w druku. Jak tu nie czuć wdzięczności?

Magazyn „Surreal” z wywiadem z Mastertonem

Później wielokrotnie recenzowałem książki Mastertona dla Nowej Fantastyki czy Dzikiej Bandy, często wspominałem go też w różnych artykułach i nawet planowałem zamieścić jedno z jego opowiadań w kontynuacji zbioru „NAJLEPSZE HORRORY A.D. 2012”. We wrześniu 2012 r., korzystając z faktu, że pisarz przyjechał do Bielska-Białej na konwent Grojkon, spotkałem się z Mastertonem i właścicielem wydawnictwa Polonsky, Romkiem Ociepą, żeby omówić tę kwestię – i wydawało się, że jedynym problemem będzie wybranie jednego z wielu świetnych opowiadań, które miałoby trafić do kolejnego tomu. Niestety, podobnie jak wszystkie te planowane ekranizacje powieści autora, którymi tak się podniecałem na stronie Fangorii, nasza antologia z tekstem Mastertona nigdy nie ujrzała światła dziennego.

Pisarz nie zniknął jednak z mojego celownika. Wciąż śledzę jego twórczość, czekając na powieść lub zbiór opowiadań, które znów zetną mnie z nóg i uparcie wypatruję filmowych horrorów z jego nazwiskiem w napisach początkowych. A w mojej najnowszej książce przedstawiam MANITOU jako jedną z najważniejszych powieści grozy na świecie. I zupełnie nie interesuje mnie to, że niektórzy krytycy mają jego debiutancki horror za dzieło zbyt mało ambitne, żeby traktować je poważnie. Uważam, że horror powinien przede wszystkim wciągać, chwytać za gardło i włazić pod skórę. A „Manitou” wzorowo spełnia wszystkie te warunki.

Bartłomiej Paszylk

Piąta edycja konkursu W WIĘZIENIU PISANE zapowiedziana!

To już oficjalne: Marcin Dymalski ze stowarzyszenia Aglomeracja Wrocławska potwierdził, że odbędzie się piąta edycja konkursu dla osadzonych w zakładach karnych – W WIĘZIENIU PISANE imienia Grahama Mastertona.

Graham liczy, że tym razem uda mu się przyjechać do Polski jesienią i osobiście wręczyć nagrody w Zakładzie Karnym w Wołowie. Masterton jest wdzięczny za ogromne wsparcie nie tylko Marcinowi Dymalskiemu, ale także Henrykowi Chominowi – naczelnikowi placówki w Wołowie oraz Joannie Opiat-Bojarskiej, pisarce, która pomaga Brytyjczykowi wyselekcjonować najlepsze zgłoszone opowiadania.

Więcej informacji pojawi się wkrótce.

Logo W WIĘZIENIU PISANE