Radosne nowiny! Nasz ulubiony pisarz został niedawno dziadkiem. Kilka dni temu najmłodszemu synowi Grahama – Luke’owi i jego ukochanej Cheryl urodził się syn – Blake Masterton. Dziecko waży 3,6 kilograma.
Masterton z góry zaznaczył, że każdy kto będzie nazywał go teraz "dziaduniem" zostanie poddany niezwykle pomysłowym i długotrwałym torturom.
Być może w przyszłości uda nam się zdobyć zdjęcia małego Blake’a, póki co życzymy świeżo upieczonym rodzicom i dziadkom wszystkiego dobrego!
Oko Mastertona wyleczone!
Z ulgą i wielką przyjemnością donosimy, że Graham Masterton jest już po laserowej operacji oka. Zabieg miał miejsce w poniedziałek i odbył się bez problemów. Sam autor przyznaje, że widzi teraz lepiej niż przedtem.
Graham z humorem dodaje, że nie może pozwolić sobie na odpoczynek po zabiegu, gdyż cały czas pogania go Jim Rook, a także Wojownicy Nocy, którzy narzekają na nudę siedząc w salonie jego domu.
Życzymy Grahamowi, by problemy już nigdy nie wróciły i z czystym sumieniem wracamy do pracy nad książką zatytułowaną – o ironio – OKO W OKO Z MISTRZEM GROZY!
Limitowana edycja podpisanych okładek „Blind Panic” w sprzedaży
Niedawno prezentowaliśmy okładkę amerykańskiego wydania "Blind panic", którą chyba wszyscy odbieramy bardzo pozytywnie. Właśnie nadarza się okazja, by wejść w jej posiadanie.
Na oficjalnej stronie Grahama Mastertona, w sekcji Merchandise, pojawiły się okładki wraz z autografem i dedykacją na życzenie prosto od słynnego Brytyjczyka.
Na wyjątkową uwagę zasługuje niesamowicie atrakcyjna cena – całkowity koszt przedmiotu z wysyłką do Europy wynosi zaledwie 1,25 Euro. Wszystkich pragnących powiększyć swoją kolekcję o kolejną atrakcję zapraszamy na stronę:
Amerykańska okładka ARMAGEDONU
Znany jest już design okładki amerykańskiego wydania "BLIND PANIC", czyli ostatniej części serii opowiadającej o walce Harry’ego Erskine’a z Indiańskim szamanem Misquamacusem.
Już w styczniu 2010 w USA za sprawą wydawnictwa Leisure Books powieść pojawi się na półkach w księgarniach. Sugerowana cena to 7,99$ za książkę w miękkiej okładce.
Okładkę prezentujemy poniżej:
Problemów z okiem ciąg dalszy
Najwięksi fani Brytyjczyka wiedzą, że jakiś czas temu Masterton miał problemy ze swoim prawym okiem. Po interwencji lekarskiej wszystko wróciło do normy, niestety problem znowu powrócił.
Z powodu nawrotu choroby Graham był zmuszony odwołać zaplanowane na 5 września spotkanie z fanami w Colchester, połączone z podpisywaniem najnowszej powieści – Blind Panic, czyli ostatniej części sagi o Manitou, zapowiedzianej na polskim rynku jako "Armagedon".
Oko Grahama wymaga drobnego zabiegu chirurgicznego. Po rozmowie z lekarzem okazało się, że prognozy są bardzo dobre i autor szybko powinien odzyskać całkowitą sprawność widzenia.
Trzymajmy kciuki za naszego ulubieńca i wszyscy życzmy mu szybkiego powrotu do zdrowia!
EMPRESS i LORDS OF THE AIR w Albatrosie!
Jeszcze niedawno fanów twórczości Grahama Mastertona ucieszył fakt wznowienia "Dziewiczej podróży" w wydawnictwie Książnica, a także wiadomość, że Albatros planuje wydać pierwszy thriller Brytyjczyka pt. "Błyskawica". Okazuje się jednak, że to nie koniec dobrych newsów!
Już niedługo czytelnicy będą mogli zobaczyć nowe oblicze kojarzonego głównie z horrorem pisarza. Graham podpisał właśnie z Albatrosem kontrakt na publikację dwóch powieści obyczajowych, które nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego w naszym kraju. Mowa tutaj o EMPRESS i LORDS OF THE AIR. Jak poinformował nas sam autor, w ślad za nimi powinny pójść kolejne powieści historyczne.
-Heartbreaker
-Rich
-Corroboree
-Lady of fortune
-Silver
-Kingdom of the blind
A także książkowe wersje filmów:
-Inserts
-Phobia
Nie znamy jeszcze dokładnych informacji na temat daty publikacji EMPRESS i LORDS OF THE AIR, mimo to powyższe wiadomości nakazują z optymizmem spoglądać w przyszłość i wyczekiwać kolejnych książek. Kiedy tylko pojawią się nowe informacje, poinformujemy Was o tym.
Mariano Baino zdematerializowany…
Na forum oficjalnej strony Grahama Mastertona nieustannie padają pytania dotyczące ekranizacji jednej z głośniejszych powieści pisarza – RYTUAŁU. Ostatnia, dość dowcipna odpowiedź Brytyjczyka w tym temacie:
Zdjęcia do RYTUAŁU miały ruszyć za sprawą włoskiego reżysera Mariano Baino, który powiedział mi, że wszystko jest już gotowe i zaaranżowane w Macedonii. Pokazał mi nawet zdjęcia wybranych miejsc. I wtedy… Nic. Próbowałem się z nim wiele razy skontaktować, ale on się zdematerializował. Mogę tylko przypuszczać, że, tak jak to robili Celestyni, sam się zjadł.
Liczymy, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona, choć wszystkie znaki na niebie i ziemii nie przemawiają z optymizmem.
Graham Masterton o powieści FIRE SPIRIT
Powieść „Fire Spirit” jest już oficjalnie ukończona. Z tej też okazji, specjalnie dla Was, Graham napisał kilka słów dotyczących przebiegu fabuły. Drodzy Czytelnicy, jako pierwsi macie możliwość dowiedzenia się jak nazywa się główna bohaterka, kim jest z zawodu i z jakim złem będzie musiała się zmierzyć. W Polsce powieść zostanie wydana przez wydawnictwo Albatros, prawdopodobnie pod tytułem DUCH OGNIA. Zapraszamy do lektury!
Pewna kobieta zostaje porwana przez trzech mężczyzn z parkingu przed supermarketem w Kokomo, w stanie Indiana. Napastnicy noszą białe maski – uśmiechniętą, wyrażającą złość i jedną kompletnie bez wyrazu. Zabierają ofiarę do domu i wykorzystują seksualnie. Kiedy kobieta odzyskuje przytomność odkrywa, że w pokoju razem z nią znajduje się tajemniczy chłopiec, który twierdzi, że jest ona jego matką. Chłopak obejmuje ją i staje w płomieniach, spalając kobietę na popiół.
Ruth Cutter, śledcza odpowiedzialna za podpalenia w Kokomo, zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Wraz ze swoimi wspólnikami próbują bezskutecznie znaleźć wyjaśnienie. Wszystko wskazuje na to, że był to samozapłon, chociaż jest to niemożliwe z naukowego punktu widzenia. Ruth próbuje rozwiązać sprawę, jednocześnie musząc stawić czoła problemom rodzinnym. Bohaterka ma córkę z Syndromem Williamsa, która jest wysoce wrażliwa na psychiczne oddziaływania, mrukliwego nastoletniego syna i męża, którego firma zajmująca się instalacjami kuchennymi znajduje się na skraju bankructwa z powodu kryzysu finansowego.
Tymczasem coraz więcej kobiet ulega spopieleniu. Spalony zostaje też cały autobus pełen starszych osób. Ruth nadal nie potrafi rozgryźć jak, ani dlaczego wybuchają pożary, czy też kto za nimi stoi. Prosi więc o pomoc ekscentrycznego Martina Watchmana, medium, który również doświadczył wizji, bardzo podobne do tych, jakie miała córka bohaterki. Oboje widzieli ludzi powracających z piekła, szukających drogi ucieczki od swoich nieskończonych cierpień.
Ruth staje oko w oko z tajemniczym chłopcem, któremu wraz ze swoimi współpracownikami nadaje przydomek „Creepy Kid”. Powoli potworność zaistniałych wydarzeń zaczyna być dla bohaterki coraz bardziej zrozumiała i wkrótce sama odkrywa, że musi chronić siebie, swoją rodzinę i całe miasto przed samymi czeluściami piekielnymi.
– Graham Masterton

Przełożył: Piotr Pocztarek
Dni Fantastyki, Wrocław 2009
Poniżej jeszcze jedno tegoroczne zdjęcie z wrocławskich Dni Fantastyki:

MANITOU w nowym GRABARZU
W sieci dostępny jest już nowy, szesnasty numer GRABARZA POLSKIEGO. Znajdziecie w nim między innymi recenzję książki MANITOU autorstwa Piotrka Pocztarka i wiele, wiele innych znakomitości…

Ekskluzywny wywiad z Grahamem Mastertonem! Warszawa, 18 maja 2009 Część 1/4
Piotr Pocztarek: Witam ponownie! Przez ostatnie kilka dni spotykaliśmy się tyle razy, że aż boję się zadawać Ci kolejne pytania. Obiecałeś, że ujawnisz nam kilka nowych kwestii, a ja zamierzam Cię z tej obietnicy rozliczyć.
Graham Masterton: Witam czytelników Grabarza Polskiego. Przyjechałem do Polski między innymi po to, by promować moją nową powieść – „Muzyka z zaświatów”. Ale o obietnicy pamiętam.
No to zaczynamy. Byłeś ostatnio we Wrocławiu…
No tak jakoś… wczoraj (śmiech)
Jak Ci się tam podobało?
Kocham Wroclaw. Wrocław. Lepiej tego nie potrafię wymówić. To ładne miasto, nie ma przytłaczającego, historycznego klimatu, ale jest bardzo odprężające. Przyjechałem do Warszawy i tutaj wszystko jest, no wiesz, szybsze. Tam miałem więcej możliwości by odpocząć i porozmawiać z fanami, zwłaszcza tymi, którzy byli obecni na Dniach Fantastyki. Odbyłem wiele rozmów, zwłaszcza z tobą i z Robertem, na przykład na wspólnym obiedzie!
Zwłaszcza z nami, bo byliśmy wszędzie i nie mogłeś nas uniknąć ! (śmiech). A właśnie, jak smakowało jedzenie?
Bardzo dobre. Dziczyzna była wyśmienita.
Ale nie mieli bigosu… nigdy im tego nie wybaczę! (śmiech)
Jak można iść do polskiej restauracji, w której nie ma bigosu?!
Przepraszam… bardzo przepraszam (płacz). A jak podobała Ci się cała impreza, jaką były Dni Fantastyki?
Uważam, że to bardzo ważne, by czytelnicy, entuzjaści i fani mieli możliwość zebrania się w jednym miejscu i porozmawiania. Kiedy piszesz, przez większość czasu siedzisz samemu. Cały dzień tylko ty i komputer. Warto spotkać się z ludźmi, którzy czytają twoje książki i wysłuchać tego co o nich myślą. Niektóre pytania, które zadają czytelnicy, są wielką niespodzianką. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale często okazuje się, że czytelnik zapoznał się z książką i ma zupełnie inny punkt widzenia na jej temat, niż autor miał podczas pisania. Takie spotkania są wspaniałe, a inicjatywy, takie jak Dni Fantastyki są dobre zarówno dla mnie, jak i dla czytelników. A właśnie, zauważyłeś tam „człowieka-mątwę”? Pana kalmara z „Gwiezdnych Wojen”? Orientujesz się, z której części on się wziął?
Nie przepadam za „Gwiezdnymi wojnami”, więc nie wiem. A Ty lubisz „Gwiezdne wojny?”
Wiescka : Wczoraj widzieliśmy się z Andrzejem (Kuryłowiczem) i też spytaliśmy go o „człowieka-mątwę”. Jedyne co odpowiedział, to „nie lubię Star Wars”.
Graham Masterton: Ech, człowiek-krewetka.
Tak, a za rok motywem przewodnim będzie pewnie „Star Trek” i będziemy oglądać filmy na okrągło. Star Trek ma pewnie ze 30 sezonów, każdy pewnie po 24 odcinki, do tego z 15 filmów pełnometrażowych. Będzie co robić!
No to obejrzymy wszystkie! (śmiech)
Tak na poważnie – nie oglądałem nigdy Star Treka. Przysięgam.
Graham Masterton: Andrzej Kuryłowicz widział ten najnowszy film. Mówił, że bardzo mu się podobał.
Wiescka : Widział też „Anioły i demony” z Tomem Hanksem, na podstawie powieści Dana Browna. Stwierdził, że to straszne nudy.
Graham Masterton: Kod da Vinci też był nudny.
Książka była nudna, film był jeszcze nudniejszy, ale dosyć o filmach. Wiem, że dwóch twoich fanów, nie pamiętam imion, ale to mogą być Piotr i Robert, piszą właśnie książkę o Grahamie Mastertonie…
A tak, chyba właśnie tak mają na imię (śmiech). Bardzo mi to pochlebia. Wydaję mi się, że czytelnicy mogą czytać wiele książek, ale wcale nie znać osoby autora, chociaż chcieliby wiedzieć więcej na jego temat. Taka książka może być bardzo pomocna i dać jakieś wyobrażenie na temat tego, jaki naprawdę jest pisarz. Bardzo często zdarza się, że autor jest zupełnie inną osobą, niż bohaterowie powieści, których poznajecie podczas czytania. Ludzie często pytają mnie : „Czy to ty jesteś Harry Erskine”. Oczywiście występują między nami pewne podobieństwa, na przykład Harry ma poczucie humoru. W książce Piotra i Roberta dowiecie się jaki naprawdę jestem.
Jaki wkład zamierzasz wnieść do tej książki? Czy napiszesz jakieś nowe teksty?
Tak! Znajdziecie w niej wiele niepublikowanych nigdzie wcześniej tekstów. Książka zawierać będzie między innymi oryginalne zakończenie powieści „Manitou”, które nigdy nie zostało tu wydane. Przeczytacie również kilka moich wierszy.
Czytałem te wiersze. Jeden z nich był napisany specjalnie dla twojej żony, Wiescki. Czy teraz często zdarza ci się pisywać poezję? Wiem, że większość wierszy powstało, kiedy miałeś 17 lat!
Zgadza się. To było bardzo dawno temu. Nadal okazyjnie pisuje wiersze. Ostatnio napisałem poemat na pożegnanie Irlandii, kiedy opuszczaliśmy ten kraj. Wyrażałem w nim swoje uczucia, swój żal. Irlandia to miejsce, w które nigdy nie możesz całkowicie wniknąć. Nigdy nie będziesz w pełni zaakceptowany, choćbyś nie wiem jak długo tam mieszkał.
CDN…
Ekskluzywny wywiad z Grahamem Mastertonem! Warszawa, 18 maja 2009 Część 2/4
To co chciałem osiągnąć pisząc „Muzykę z zaświatów” to pokazanie historii o duchach, które chcą dokonać zemsty na ludziach, którzy ich zabili. Oczywiście same nie mogą tego dokonać, bo są niematerialne. Nie mają „substancji”, powłoki cielesnej. Muszę więc szukać pomocy u żyjącej osoby, która zrobi to za nich. Taką osobą jest nasz bohater, muzyk, autor popularnych piosenek do filmów i reklam. Spotyka on piękną, atrakcyjną dziewczynę, która wprowadza go do świata duchów. Muzyk zakochuje się w niej, a ich romans pomaga mu zrozumieć demony przeszłości. Kilka duchów Gideon (tak ma na imię główny bohater) poznaje w Sztokholmie, gdzie wiele lat temu razem z Wiescką pracowaliśmy.
Dla magazynu Private?
Tak, magazyn pornograficzny. To było jak praca u rzeźnika (tu Masterton skrzywił się na wspomnienie tego niezbyt lubianego przez niego okresu zawodowego). Potem akcja przenosi się do Londynu, a na końcu do Wenecji. Chciałem zabrać czytelników w podróż nie tylko do świata duchów, ale również w inne interesujące miejsca. Napisałem więc przewodnik turystyczny po Sztokholmie, Londynie, Wenecji i świecie duchów! (śmiech).
….czy ona jest duchem…?
Nie powiem ci!
Wybacz, ale nie przeczytałem jeszcze powieści.
Dostałeś ją dwa dni temu.
Porozmawiajmy teraz o twoich planach. Wiem, że zapowiedziałeś powieść „Fire spirit”, kolejną część cyklu Manitou „Armageddon”. Podobno musiałeś napisać zakończenie „Armageddonu” jeszcze raz, ponieważ nie było wystarczająco dramatyczne i wybuchowe?
„Manitou : Armageddon” – taki był tytuł roboczy, ale wydana będzie prawdopodobnie po prostu jako „Armageddon”. Wiescka czyta moje książki jako pierwsza, nim ktokolwiek dostanie je w swoje ręce, co jest jedną z najbardziej wartościowych przewag, jakie mam. Mogę napisać pierwszy rozdział, a ona powie „nie podoba mi się to, jest głupie i nudne”, albo coś w tym rodzaju. Zazwyczaj pisarz tworzy wszystko sam i nikt w to nie ingeruje. Ja mam wsparcie. Wiescka przeczytała zakończenie „Manitou : Armageddon” i pomimo, że całość jej się podobała, stwierdziła, że zakończenie jest bardzo ciche. To tak jakbym chciał, by moi bohaterowie spokojnie odjechali w stronę zachodzącego słońca, niczym w filmach o kowbojach. Wiescka stwierdziła, że brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego – po pięciu powieściach, jednym opowiadaniu i jednym kretyńskim filmie! (śmiech). Potrzebowaliśmy czegoś bardziej ekscytującego. Oczywiście zgodziłem się i dopisałem 20 dodatkowych stron, na których nasz bohater Harry Erskine (który nie całkiem jest mną!) zmierzy się z przerażającym indiańskim szamanem Misquamacusem. Staną ze sobą twarzą w twarz i … porozmawiają sobie. I powiem wam coś! Misquamacus powie do Harrego Erskine’a : „Myślisz że jesteś silnym szamanem? Myślisz, że jesteś silnym medium? No więc nie… nie jesteś!” (śmiech).
Wow! Obiecujesz więc, że czytelnicy przeżyją prawdziwy koniec świata?
Tak, dostaną Armageddon!
Wspominałeś, że część historii przedstawionej w „Armageddonie” pierwotnie miało być podstawą do zupełnie innej książki. Chodzi tutaj o masową ślepotę.
Zgadza się. Miałem napisać thriller, w którym każda osoba w Stanach Zjednoczonych traci wzrok. To miało być coś w stylu „Zarazy”, albo „Głodu”, powieść katastroficzna. To nadal jest powieść w tym stylu, ma wszystkie części składowe tego gatunku literackiego, z tym że cała katastrofa jest winą Misquamacusa, a nie jakiejś tam choroby (śmiech). Bardzo ciężko znaleźć w tych czasach odpowiedniego łajdaka. Nie można już za wszystko winić Rosjan, jak kiedyś! (śmiech). Kogo więc można było obwinić?
Indiańskiego szamana?
Indiańskiego szamana! Oni są zawsze pod ręką, jeśli szukasz dobrego złoczyńcy (śmiech).
Wróćmy do pozostałych zapowiedzianych przez Ciebie książek.
Po ukończeniu „Armageddonu” pracuję teraz nad książką zatytułowaną wstępnie „Fire spirit”. Zaczyna się ona bardzo spokojnie, kilkoma groźnymi pożarami. Bohaterka prowadzi śledztwo w sprawie podpaleń. Szybko odgrywa, że przyczyna podpaleń jest raczej… apokaliptyczna. Najbardziej interesującą rzeczą w tej książce będzie wyjaśnienie, co się dzieje z każdym człowiekiem po jego śmierci. Więc jeśli chcecie się dowiedzieć co się z Wami stanie kiedy umrzecie, przeczytajcie tę książkę, a ja Wam powiem.
Książka nie jest nawet skończona, a ja już się boję… Wspominałeś, że tą powieścią powrócisz do korzeni własnego pisarstwa, do czasów, w których powstał między innymi „Wyklęty”?
To będzie coś w tym stylu. W tej książce występuje jeden z moich ulubionych bohaterów. Nazywa się „The Creepy Kid” (Pełzający, wywołujący ciarki, lub po prostu dziwny dzieciak).
Brzmi zupełnie jak ja! (śmiech)
Nazwałem go „Dziwny dzieciak” bo… jest dziwny! (śmiech)
Kolejne pytanie dotyczyć będzie twojego stylu pisarskiego. Zmienił się. Kilka lat temu tworzyłeś brutalne, krwawe horrory, ale teraz twoje powieści są bardziej grzeczne, mniej agresywne. Weźmy chociażby „Piątą czarownicę”, czy „Wendigo”. W nowych powieściach nie znajdziemy już takich scen jak na przykład w pierwszym rozdziale „Czarnego Anioła”.
Myślę, że w „Fire Spirit” znajdziecie to, czego szukacie. Jak wspominałem, wracamy do korzeni. Przemoc będzie jednak uzasadniona, nie pojawia się bez wyraźnej przyczyny. Tak jak wspominałeś, może być trochę ugrzeczniona. Morderca zapyta : „przepraszam, czy mógłbym odrąbać ci głowę?” (śmiech). A na poważnie – teraz staram się jeszcze bardziej pogłębić psychologię swoich postaci, uczynić ich bardziej wiarygodnymi i realistycznymi. Pracuję nad tym od lat, zmienia się przy tym mój styl, ale dzięki temu jesteście w stanie wyobrazić sobie, że to wy jesteście bohaterami tych powieści, albo chociaż znacie tych bohaterów bardzo dobrze. Wkładam cały wysiłek w to, by czytelnik za każdym razem czuł, że znajduje się wewnątrz powieści, a nie tylko czyta książkę.
CDN…











