Krzysztof Maciejewski o Mastertonie

W ramach nowego cyklu wpisów poprosiliśmy osoby związane ze światem polskiej grozy, by podzieliły się wspomnieniami dotyczącymi początku przygody z literaturą Mastertona czy ulubionymi powieściami i scenami czy bohaterami, którzy narodzili się w wyobraźni brytyjskiego mistrza horroru. Zadaliśmy kilka pomocniczych pytań, dzięki którym mogły powstać miniwywiady lub felietony, które będą regularnie publikowane na niniejszej stronie.

Jako czternasty na pytania o Mastertonie opowiedział Krzysztof Maciejewski – pisarz, krytyk literacki i dziennikarz. Publikował w większości czasopism fantastycznych. Wyróżniony w konkursie Gildii Horroru za krótkie opowiadanie grozy. Wydał zbiory opowiadań: OSIEM i ALBYM. W CITY 1. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY znalazło się jego opowiadanie DUCH W SKRZYNCE, a w CITY 2. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY opowiadanie BIBLIOTEKA RĄK. Jego teksty można znaleźć też w antologiach DZIEDZICTWO MANITOU (poświęconej Mastertonowi), OBLICZA GROZY, LICHO NIE ŚPI czy MROCZNE DZIEDZICTWO.

Pamiętasz kiedy sięgnąłeś po pierwszą książkę Mastertona i która to była powieść?

Pamiętam to doskonale, chciałoby się powiedzieć, jak dziś. Mój ogólniak był koło bazaru przy Hali Banacha. W tamtych czasach na bazarach rozkładali się często bukiniści. Kiedyś – i to był prawdziwy szok – zobaczyłem wśród wyłożonych okładek jedną, która wyróżniała się w sposób naprawdę wyjątkowy. Chodziło o grafikę i liternictwo, coś kompletnie niesamowitego. To był MANITOU. Malutka książeczka, ale ta okładka – na tle szarości i niezbyt wymyślnych czcionek – jaśniała dosłownie i przyzywała. No i przyzwała. Kupiłem i potem już nic nie było takie samo…

Czy Graham Masterton wywarł wpływ na Twoją twórczość/działalność, a jeśli tak, to jaki?

Nie wiem, czy na twórczość, ale na pewno na psychikę. Bo na przykład uwielbiam Stephena Kinga, ale Masterton… naprawdę nie bierze jeńców. Może faktycznie przesunął on horyzonty, do których zmierzam w mojej twórczości?

Czy nadal czytasz książki Mastertona? Czy zdarza Ci się wracać do starszych powieści Brytyjczyka, a jeśli tak, to do których?

Oczywiście, że czytam. Mam trochę zaległości, ale lubię np. kontynuowany obecnie przez Grahama cykl o Katie Maguire. Wprawdzie to nie są horrory, ale pomysły zbrodni są zdecydowanie Mastertonowskie. Mam też w planach odświeżenie sobie kilku powieści sprzed lat – ZWIERCIADŁA PIEKIEŁ, MANITOU czy cyklu o Rooku.

Co według Twojej wiedzy i doświadczenia jest tajemnicą sukcesu Mastertona, zarówno na świecie, jak i w Polsce?

Trudno mi się wypowiadać na temat światowych sukcesów pisarza, może poza dość banalnym stwierdzeniem o jego wszechstronności gatunkowej. W Polsce z całą pewnością Graham idealnie wstrzelił się w trendy rynkowe na początku lat 90. ubiegłego stulecia, czyli w czasy przez wielu apologetów horroru krytykowane, zupełnie zresztą nie wiem, dlaczego. Wydawało się wtedy, że czytelnicy wchłoną dowolnie wysoki nakład każdej książki z tego gatunku, bez względu na częstotliwość ukazywania się tytułów. Masterton miał przewagę nad rywalami – zarówno dlatego, że pisał najlepiej, jak i że trafił do Amberu, który miał najlepsze okładki – chociaż z tego, co słyszałem, Brytyjczyk nie wyszedł na tej współpracy najlepiej.

Czy masz swoich ulubionych bohaterów, albo sceny, które najbardziej zapadły Ci w pamięć w książkach Mastertona?

Dwie sceny chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci… Scena seksu w WYKLĘTYM, kiedy bohatera nawiedza martwa żona oraz początkowa scena CZARNEGO ANIOŁA – taka bezwzględnie okrutna. Obie były przerażające…

Czy masz jakieś wspomnienie związane z Mastertonem – spotkanie, wywiad, konwent?

Poznaliśmy się osobiście na konwencie, to było chyba w Krakowie w 2011. Wcześniej robiłem z nim wywiad mailowo… Pamiętam, że kilka lat później Graham przyjechał do Warszawy i wtedy spotkaliśmy się w cztery oczy przy okazji wywiadu, tym razem na żywo. Chyba nie wiedział wcześniej z kim ma umówione spotkanie, bo bardzo się ucieszył, gdy mnie rozpoznał. Było chyba jeszcze jakieś krótkie spotkanie na targach książki, chyba przy okazji promocji książki Twojej i Roberta (MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM – przyp. red.). Krótkie, bo pamiętam jaki tłum Was wtedy otaczał…

Graham Masterton i Krzysztof Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.